MYŚLI O RODZINIE Z SYNODU BISKUPÓW (i nie tylko)

Czy nie jest tak, że uratowaliśmy religię w Polsce po przemianach ustrojowych (wciąż ludzie chodzą do kościoła) ale straciliśmy rodzinę (zanik Bożego patrzenia na rodzinę, rozwody, wolne związki). Skupiliśmy się na tym, by ludzie zostali w kościele, ale zatraciliśmy wrażliwość na "diabelski" atak na małżeństwo i rodzinę.

  1. Parafie mają być rodzinami dla rodzin i musi to być widoczne w codziennym życiu parafii. Parafia powinna traktować przychodzących „jako swoje dzieci” i przygarniać także tych, którzy ze względu na swą skomplikowaną sytuację życiową czują się w niej obco.
  2. Dopóki małżonkowie nie zaczną przeżywać swej intymnej relacji cielesnej jako części ich duchowości, dopóty trudno, a nawet bardzo trudno będzie im przyjąć i docenić piękno nauczania Kościoła np. o przekazywaniu życia, naturalnej regulacji poczęć.
  3. Zadaniem i rolą Kościoła jest pomóc rozpoznać miłość Boga małżonkom i światu.
  4. Domowy Kościół, jakim jest rodzina, ma i musi dziś mieć wiele do zaoferowania Kościołowi w kwestii nowej ewangelizacji skierowanej ku osobom żyjącym w małżeństwie i rodzinie.
  5. Każdy z nas, w małżeństwie, czy rodzinie nosi w sobie rany. Niewidoczne. Świadomość ich pochodzenia, ich istnienia, pomaga niesamowicie i ogranicza nasze tendencje do łatwego sądzenia innych. A swoboda w ocenianiu innych, nawet jeśli upadli, jest przeszkodą na drodze ewangelizacji.
  6. Należy spoglądać na rodzinę z nadzieją i miłosierdziem, głosząc jej wartość i piękno. Pomimo dominującej kultury tymczasowości, skoncentrowaniu na uczuciach, wybujałego indywidualizmu Ewangelia rodziny jest "środkiem zaradczym", "uzdrawiającą prawdą", którą trzeba proponować, pochylając się nad tymi, którym trudno ją uznać i przyjąć.
  7. Kościół jest dla osób żyjących w trudnych sytuacjach małżeńskich "domem rodzinnym". Chodzi o to, aby czuli się kochani przez Boga i wspólnotę kościelną, w perspektywie miłosierdzia, które jednak nie zaciera prawdy i sprawiedliwości.
  8. Kościół,  w trosce o przyszłe małżeństwa, musi poświęcić szczególną uwagę wychowaniu uczuciowości i seksualności, wyjaśniając ich wartość i unikając banalizacji i powierzchowności.
  9. Trzeba dziś przypomnieć na nowo o centralnym znaczeniu rodziny. O tym, że dobro każdego człowieka, społeczeństwa i Kościoła w wielkiej mierze zależy właśnie od jakości rodziny. Musimy włożyć więcej wysiłku w nauczenie tego młodych ludzi. Musimy ich przygotować do świadomego wchodzenia w związek małżeński, z przekonaniem, że dojrzała miłość prowadzi ich ku związkowi na całe życie, wiernemu i otwartemu na potomstwo.
  10. Rola rodziców jako wychowawców jest tak ważna, że niemal nic nie jest wstanie naprawić ich zaniedbań. Taka sytuacja wymaga adekwatnej odpowiedzi ze strony Kościoła. Aktualne programy duszpasterskie są niewspółmierne do skali tego negatywnego zjawiska. Niezbędna jest nowa metodologia przekazu chrześcijańskiej wizji rodziny.
  11. Droga do szczęśliwego małżeństwa wiedzie przez powrót do Boga. Dotyczy to również osób żyjących w sytuacjach nieuregulowanych. Pokazujmy im, gdzie tkwi zło, i pomagajmy im wrócić do Boga.
  12. Wiele par żyje dziś bez ślubu, w konkubinacie. Małżeństwo odkładają na później. Jest to coraz bardziej powszechne. Dlatego potrzebna jest ewangelizacja. Zanim poprowadzimy jakąś parę przed ołtarz, trzeba ją zewangelizować, pokazać, czym jest sakrament. Aby zrozumieli, że małżeństwo to prawdziwy sakrament, a nie tylko związek dwojga osób.
  13. Największym wyzwaniem jest prowadzenie życia rodzinnego w kontekście społeczeństwa, które nie podziela naszej wizji rodziny i nie ma doświadczenia chrześcijańskiego życia rodzinnego. Jest to bowiem świat zsekularyzowany, w którym nie ma miejsca dla Boga. Nie liczą się w nim żadne normy życiowe, a jedynie własne zachcianki. W takim świecie wyrastają indywidualiści, ludzie skoncentrowani wyłącznie na sobie. Nie ma w nim tego, co jest niezbędne dla zdrowego małżeństwa i rodziny. Tym się powinniśmy zająć w pierwszym rzędzie. Zobaczyć, w jakim kontekście żyją dziś katolickie rodziny.
  14. 15. Kiedy rodzina ulega rozdarciu, miłość jest pierwszą ofiarą, zaburzeniu ulega pokój serc dzieci, które nadal kochają swych rodziców, ale równocześnie ich nienawidzą. Kościół musi wejść w smutek rodzin rozbitych ze słowami miłości, aby uleczyć podział i dać dzieciom pokój serca.
  15. Język głoszenia Ewangelii rodziny nie wolno łagodzić czy rozwadniać, ale trzeba uczynić go bardziej wiarygodnym i przekonującym. Chodzi przede wszystkim o podkreślenie znaczenia osobowej więzi z Chrystusem, z której wynika etyka, w tym etyka życia małżeńskiego i rodzinnego.
  16. Trudnością dzisiejszych rodzin jest indywidualizm narcystyczny. Następuje „odrodzinnienie rodzin” – zjawisko, które nie jest dobre samo w sobie i popycha człowieka do izolacji i sprawia, że trudno mu odnaleźć pogodne i dobre relacje z innymi członkami rodziny.
  17. Dzisiejszy Kościół jest podobny do przewodnika alpejskiego, który ciągnie w górę rodzinę i małżeństwo.
  18. Bardzo prosta definicja małżeństwa religijnego i niereligijnego: małżeństwo religijne składa się z trzech osób, a małżeństwo niereligijne składa się z dwóch osób. Przy małżeństwie religijnym są małżonkowie i jest Pan Bóg, a przy małżeństwie niereligijnym są tylko małżonkowie. Dlatego reguły postępowania w odniesieniu do obu tych małżeństw są zupełnie odmienne
  19. Jezus spotykał tłumy, ale mówił do osoby. Dlatego w rozwiązywaniu problemów małżeńskich czy rodzinnych  trzeba dążyć do spotkania osobowego. Trzeba takiego odniesienia do małżeństwa i rodziny, jak u dobrego Samarytanina, który zwraca się do drugiego człowieka z miłością miłosierną.
  20. Czasy się zmieniły, ale nie zmienił się człowiek. Nadal jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Oczywiście, świat się zsekularyzował, ale to jedynie kolejny argument, by głosić mu Prawdę. Nie wolno odstępować od prawdy o człowieku, o rodzinie. W sposób jasny nauczył nas tego w Evangelium vitae św. Jan Paweł II: "Potrzeba dziś, jak nigdy dotąd, nazwać rzeczy po imieniu, nie wolno nam używać dwuznacznego i pochlebczego języka tylko po to, by przypodobać się światu”.
  21. Obrady Synodu nie dotyczą doktryny, ale praktycznej duszpasterskiej pomocy także tym, których małżeństwo się rozpadło. Nowa kultura rodziny może być punktem wyjścia dla odnowy ludzkiej cywilizacji i zaapelował o odnowienie duszpasterstwa rodzin. Musi się ono kierować jasnymi wskazaniami, uwzględniającymi nierozerwalność ważnie zawartego sakramentalnego małżeństwa.
  22. Potrzebne jest dostosowanie języka Kościoła, aby nauka o rodzinie, życiu i seksualności była poprawnie rozumiana. Trzeba wejść w dialog ze światem z otwartością krytyczną, ale szczerą. Jeśli Kościół nie słucha świata, to świat nie będzie słuchał Kościoła.
  23. Ewangelia ma być nie tyle wyjaśniana, ile ukazywana, a w jej przepowiadanie szczególnie powinni być zaangażowani wierni świeccy, wykazując charyzmat misyjny. Ewangelizacja nie może być bezosobową teorią, ale konkretnym świadectwem rodzin o pięknie i prawdzie Ewangelii.
  24. Kryzys wiary rodzi kryzys rodziny, gdyż często brakuje pełnej świadomości znaczenia sakramentu małżeństwa, opartego na przymierzu między Bogiem a człowiekiem. Stąd odpowiedzią na kryzys małżeństwa musi być ewangelizacja. Bowiem droga do szczęśliwego małżeństwa wiedzie przez powrót do Boga. Dotyczy to również osób żyjących w sytuacjach nieuregulowanych. Trzeba im pokazywać, gdzie tkwi zło, i pomóc powrócić do Boga. Zanim młodzi staną przed ołtarzem, trzeba ich zewangelizować, pokazać, czym jest sakrament. Aby zrozumieli, że nie jest to tylko związek dwojga osób.
  25. Kiedy mąż i żona są szczęśliwi i pobłogosławieni potomstwem, to miłość się poszerza z dwóch do trzech, czterech i pięciorga... A kiedy się to dzieje, to mamy radość ujrzenia piękna, prostoty i siły miłości małżeńskiej i miłości rodzinnej, miłości, która naprawdę dzięki łasce Chrystusa wszystko przetrzyma.
  26. Istnieje dziś brutalny atak ideologiczny na rodzinę. Siłą narzuca się katolikom wizje małżeństwa, rodziny i życia, które są nie do pogodzenia z nauczaniem Kościoła i antropologią chrześcijańską. Przejawia się to choćby w bataliach o rozwód, in vitro, ideologii gender, a wszystko to wpływa również na chrześcijan. Jak pomóc chrześcijanom, by mogli się uchronić od tych wpływów, od tej ideologii?
  27. Istnieje konieczność zmiany języka. Zamiast form wykluczających, jak np. „brak łaski” czy „życie w stanie grzechu ciężkiego”, proponuje się pozytywne spojrzenie na trudne sytuacje i mówienie o „obiektywnych przeszkodach” w przystępowaniu do sakramentów.
  28. Nawet sytuacje niedoskonałe chrześcijan żyjących w związkach bez sakramentu małżeńskiego należy rozpatrywać z szacunkiem. Związki faktyczne, w których osoby żyją wiernie i z miłością posiadają pierwiastki uświęcenia i prawdy. Trzeba więc spoglądać najpierw na elementy pozytywne, aby móc tchnąć odwagę i nadzieję także w niedoskonałych formach rodzin, aby uznano ich wartość, zgodnie z zasadą stopniowania. Trzeba prawdziwie kochać rodziny w trudnej sytuacji.
  29. Wiele osób ma trudności w zrozumieniu różnicy między naturalnymi metodami regulacji płodności a antykoncepcją. Główną przyczyną trudności w przyjęciu tego nauczania jest różnica między chrześcijańską koncepcją antropologii a dominującą mentalnością.
  30. Mamy do czynienia z kulturą (przynajmniej na Zachodzie), która jest całkowicie zeświecczona, jest skażona. Kiedy Boga nie bierze się pod uwagę, kiedy nie uwzględnia się Jego planu stworzenia, kiedy miejsce to zajmują pretensje do samodzielnego decydowania o znaczeniu życia i losu naszego świata, to w pierwszej kolejności cierpi rodzina.
  31. Prowadzenie pełnej katechezy o małżeństwie i rodzinie  wiąże się z wyzwaniem, przed jakim stają dziś katolicy. W zeświecczonym społeczeństwie chrześcijańskim małżonkom i rodzinom przypada rola kontrkulturowa.
  32. Wyzwaniem, przed jakim stajemy, jest skuteczne głoszenie katolickiej wizji małżeństwa. Małżeństwo należy do ludzkiej natury, mówi o nim prawo naturalne. Wiara oświeca umysł i umożliwia dostrzeżenie całego bogactwa tej prawdy. Musimy pomagać młodym ludziom przygotowującym się do małżeństwa w dostrzeżeniu, że to piękne powołanie, droga prowadząca do zbawienia – nie tylko służąca ich ziemskiemu szczęściu.
  33. W małych grupach zamiast zająć się tym, czym biskupi chcieli, sprawami pozytywnymi, na przykład przygotowaniem do małżeństwa, duszpasterstwem par już po ślubie, pięknem małżeństwa…, musieli się skupić na tym, czym interesują się media, odkładając na bok to, co interesuje rodziny. To ograniczyło ich obrady, ale trochę też ich przebudziło. Nie możemy iść w kierunku wytyczonym przez media ale pod prąd, ukazując piękno obrazu rodziny wg planu Bożego  a nie tylko rozmawiając jak naprawiać to co się zepsuło.
  34. Nikt nie jest przyjmowany do Kościoła na własnych warunkach. Nie można żądać od Kościoła zmiany nauczania o rodzinie, które pozostawił Jezus Chrystus.  Jesteśmy przyjmowani na warunkach, które określa Jezus. Na tym polega bycie chrześcijaninem. Podporządkowujemy się nauczaniu Jezusa a nie tego, czego chce zsekularyzowany świat.
 

Strona wykorzystuje pliki cookies dla jej prawidlowego funkcjonowania. Jesli wyrazasz zgode na uzywanie plików cookies, zostana one zapisane w pamieci twojej przegladarki. Więcej informacji w Polityce Prywatności.

Akceptuję pliki cookies na tej stronie.

EU Cookie Directive Module Information